Aktualności

Kto zjada ostatki…

Kto zjada ostatki…

Pierwsza runda w grupie C pierwszej ligi szczypiornistów dobiegła właściwie końca w poprzedni weekend. Do osiągnięcia półmetka potrzebne było rozegranie dwóch meczów zaległych. Starcie w Radzyminie pierwotnie miało odbyć się 1 grudnia, ale gospodarze zaproponowali zamościanom przełożenie terminu o dwa tygodnie.

Zaległości odrobiono też w Białej Podlaskiej. AZS AWF wygrał pewnie z KPR Legionowo 31:19. W tym przypadku doszło do ciekawej sytuacji, ponieważ te drużyny już raz grały ze sobą w tej rundzie. W połowie października bialczanie pokonali legionowian po serii rzutów karnych. Klub z Mazowsza złożył jednak protest z uwagi na kontrowersyjne decyzje sędziów w końcówce meczu, które mogły mieć wpływ na wynik. Komisarz Ligi podzielił ten pogląd i zdecydował się na powtórkę.

Niedzielny mecz w Radzyminie będzie rywalizacją drużyn, które stawiają pierwsze kroki na zapleczu PGNiG Superligi. W przypadku zamościan nauka przebiega w zdecydowanie przyjemniejszym okolicznościach. Padwa w dotychczasowych spotkaniach uzbierała 15 punktów i zajmuje miejsce w środku stawki. Znacznie gorsze nastroje panują w obozie niedzielnego rywala. ROKiS z trzema punktami zamyka ligową stawki. Czy żółto-czerwonych czeka więc łatwe spotkanie?

- Nic z tych rzeczy! – irytuje się na to pytanie trener Padwy Marcin Czerwonka. – Ekipa z Radzymina z każdym meczem prezentuje się coraz lepiej. W kilku meczach wynik stał na ostrzu noża, aż w końcu nasz najbliższy rywal wygrał kilkoma bramkami z Orlen Wisłą II Płock, z którą my bardzo się męczyliśmy. Przez cały tydzień wbijałem moim zawodnikom, aby utrzymali koncentrację i szykowali się na ciężką przeprawę.

Niedzielny mecz będzie ostatnim akordem pierwszej rundy, a także zwieńczeniem jakże udanego dla zamojskiego szczypiorniaka 2018 roku. Brakuje tylko wisienki na torcie, w postaci korzystnego wyniku. Piłeczka leży po stronie zawodników Padwy.

dodano: 2018-12-15
autor: Piotr Orzechowski