Aktualności

Seria do zapomnienia

Seria do zapomnienia

Spotkanie z AZS UJK Kielce, a zwłaszcza jego końcowe minuty pokazały, że szczypiorniści Padwy Zamość potrafią wytrzymać ciśnienie i w kluczowych momentach zachować zimną krew. Dzięki zwycięstwu 30:26 (17:14) zamościanie zakończyli serię czterech meczów bez zdobyczy punktowej.

W sobotnim meczu z kielczanami w zamojskiej drużynie dobrze funkcjonowały elementy, do których można było mieć dotychczas zastrzeżenia.

- Przede wszystkim obrona. Współpraca pomiędzy zawodnikami z pola i bramkarzami wreszcie wyglądała mniej więcej tak jak sobie życzyłem. Najważniejsze, że moi podopieczni zaczęli nawzajem się słuchać. Dotychczas było tak, że owszem, wymieniali między sobą wskazówki, ale nie wprowadzali ich w życie. W sobotę było zupełnie inaczej - mówi Tomasz Czerwonka, trener MKS Padwa Zamość.

Pocieszająca jest także gra skrzydłowych. Istotne trafienia dla Padwy zaliczyli Jakub Wańkowicz, Kajetan Litwińczuk, a zwłaszcza Jakub Pieczykolan, dla którego był to najlepszy występ w tym sezonie.

Praktycznie przez całe spotkanie inicjatywa należała do żółto-czerwonych, ale ambitnie grający gospodarze nie zamierzali oddać meczu bez walki. Wręcz przeciwnie, w 56 min kielczanie tracili tylko jedną bramkę (25:26) i remis był na wyciągnięcie ręki.

Wówczas ważne trafienia dla zamościan zaliczyli Adrian Adamczuk, Szymon Fugiel (tradycyjnie już najlepszy strzelec zespołu, 9 goli) i Tomasz Samoszczuk i dzięki nim dwa punkty pojadą do Zamościa.

W najbliższy czwartek zespół trenera Czerwonki odrobi ligowe zaległości i w wyjazdowym meczu zmierzy się z rezerwami Azotów Puławy.

AZS UJK KIELCE - PADWA ZAMOŚĆ 26:30 (14:17)
Padwa: Buchcic, Bąk - Fugiel 9, Pieczykolan 4, Litwińczuk 4, Adamczuk 3, Gałaszkiewicz 3, Wańkowicz 2, Samoszczuk 2, Działa 1, Romańczuk, Świerczyński, Wawrzycki, Maroszek.
Sędziowali: Paweł Piątek (Gać), Maciej Szestakow (Rzeszów). Widzów: 50. Kary: Padwa - 12 min. Czerwona kartka: Gałaszkiewicz - 55 min, za faul.

dodano: 2016-11-20
autor: red.