Aktualności

Szkoda czasu na sen

Szkoda czasu na sen

Rozmowa z Adrianem Adamczukiem, rozgrywającym MKS Padwa Zamość

* Dobrze sypiasz w ostatnim czasie?

- Niezbyt. Niedawno zostałem ojcem i córeczka nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza w nocy. Nie jest łatwo, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Najważniejsze, że maleństwo jest zdrowe i dobrze się rozwija.

* Czyli wniosek z tego, że w sobotnim meczu z AZS UJK Kielce możesz być ospały?

- Bez przesady. Na pewno będę w optymalnej dyspozycji, w końcu nie jestem pierwszym szczypiornistą, któremu urodziło się dziecko.

* Mówiąc poważnie, lepszego rywala na zakończenie rundy zasadniczej nie mogliście sobie wymarzyć. Mecz na szczycie w drugiej grupie drugiej ligi zapowiada się pasjonująco.

- Zadowoleni powinni być przede wszystkim zamojscy kibice, którzy potrafią docenić klasę sportową drużyn występujących na parkiecie. Postawa AZS UJK jest z pewnością jedną z największych niespodzianek bieżącego sezonu. W poprzednich rozgrywkach kielczanie grali w kratkę i nie wyróżniali się niczym szczególnym. W lecie nastąpiło jednak kilka znaczących zmian, doszli młodzi zawodnicy, którzy znacząco podnieśli jakość zespołu. To solidna drużyna i konfrontacja z nią może pokazać w którym miejscu obecnie my się znajdujemy.

* Początek sezonu mieliście dobry, ale później kontuzja goniła kontuzję i wasza pozycja w stawce sukcesywnie malała. Myślisz, że limit pecha już wyczerpaliście?

- Mam taką nadzieję. Nie jest tajemnicą, że nie możemy liczyć na szeroką ławkę rezerwowych i w razie kłopotów trener Marcin Czerwonka nie ma wielkiego pola manewru. Im jednak dłużej rozgrywki trwają tym jesteśmy bardziej zaprawieni w bojach. Organizm inaczej reaguje na obciążenia gdy znajduje się w stałym rytmie treningowym i meczowym.

* Na początku marca rusza runda finałowa, do której już awansowaliście. Otwarta pozostaje jedynie kwestia dorobku punktowego. Z jakimi nadziejami podchodzisz do finiszu rozgrywek?

- Nie chcemy nastawiać się na konkretny cel i unikamy jakichkolwiek deklaracji, bo to nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście każdemu z nas przeszła przez głowę myśl o włączenie się do walki o awans, ale czy teraz jesteśmy na to gotowi? Naszym głównym celem jest jak najlepsza gra w każdym meczu, a zwłaszcza przed zamojską publicznością. Pamiętam jak nie tak dawno temu na nasze mecze przychodziło raptem kilka osób. Teraz w hali OSiR regularnie pojawia się kilkaset osób i atmosfera jest po prostu świetna. Chcemy, aby taki klimat na naszych meczach był zawsze. To nas bardzo motywuje.

dodano: 2018-02-15
autor: PO